Klient wchodzi do sklepu i w kilka sekund chce trafić do swojego produktu. Jeśli kategorie są ułożone chaotycznie albo pod magazyn zamiast pod kupującego, gubi się i wychodzi. Jak ułożyć kategorie w sklepie internetowym, żeby prowadziły do zakupu, a nie do frustracji? Zaczyna się od tego, jak klient szuka – nie od tego, jak Ty magazynujesz.
Po co w ogóle struktura kategorii
Kategorie to nawigacja sklepu. Ich zadaniem jest doprowadzić klienta do właściwego produktu w jak najmniejszej liczbie kliknięć – i pomóc tym, którzy jeszcze nie wiedzą dokładnie, czego chcą. Dobra struktura skraca drogę do zakupu i wspiera SEO, bo strony kategorii to często najmocniejsze podstrony sklepu w Google. Zła robi odwrotnie – zostawia klienta z poczuciem, że łatwiej poszukać gdzie indziej.
Układaj kategorie pod klienta, nie pod magazyn
Najczęstszy błąd to przeniesienie do sklepu wewnętrznego podziału firmy – według dostawców, kodów magazynowych albo struktury cennika. Klient nie myśli kategoriami producenta. Myśli zadaniem: szukam miodu na prezent, paneli na taras, kleju do konkretnego materiału. Kategorie powinny odwzorowywać te intencje, nawet jeśli w magazynie produkty leżą zupełnie inaczej.
Zasady dobrej struktury kategorii
Kieruj się językiem klienta
Nazwy kategorii to nie miejsce na branżowy żargon. Klient szuka tego, co zna – prostych, zrozumiałych określeń. Jeśli wpisuje w Google „miód na prezent”, a Ty masz kategorię „zestawy konfekcjonowane”, nie spotkacie się. Nazwy kategorii to też frazy, na które realnie możesz się pozycjonować.
Nie za płytko, nie za głęboko
Zbyt płaska struktura, w której wszystko leży w jednej długiej liście, przytłacza. Zbyt głęboka, gdzie trzeba klikać przez pięć poziomów, zniechęca. W większości sklepów sprawdzają się dwa, maksymalnie trzy poziomy: kategoria główna, podkategoria i ewentualnie filtr. Reguła jest prosta – klient powinien dotrzeć do produktu w dwóch, trzech kliknięciach.
Jedna logika podziału na poziomie
Na jednym poziomie trzymaj się jednego kryterium. Jeśli dzielisz po typie produktu, nie mieszaj tego z podziałem po marce czy przeznaczeniu w tej samej liście. Mieszane kryteria sprawiają, że klient nie wie, według czego wybiera – i dwie kategorie zaczynają się pokrywać.
Filtry to nie kategorie
Kategorie odpowiadają na pytanie „czego szukasz”, filtry zawężają wynik wewnątrz kategorii – rozmiar, kolor, cena, marka. Wrzucanie wszystkiego w kategorie tworzy ich dziesiątki, rozbija ruch i SEO. Zostaw w kategoriach to, czego klient szuka jako grupy, a resztę przenieś do filtrów.
Najczęstsze błędy w kategoriach
- Kopiowanie struktury z magazynu albo cennika zamiast układania pod klienta.
- Zbyt wiele kategorii o niemal tej samej zawartości – kanibalizują się w Google i mylą klienta.
- Kategorie-śmietniki w stylu „Inne” albo „Pozostałe”, do których nikt nie zagląda.
- Brak opisu i treści na stronie kategorii – strata dla SEO i dla klienta, który szuka kontekstu.
- Produkt dostępny tylko w jednej, nieoczywistej kategorii, choć pasuje do kilku ścieżek wyboru.
Jak to wygląda w praktyce
Najlepiej widać to na sklepach z szerokim, niеłatwym asortymentem. W sklepie MIODZIU.PL asortyment był szeroki – różne odmiany miodów, produkty pszczele, zestawy prezentowe – i sama lista produktów gubiła klienta. Uporządkowana struktura plus treść (sekcja „Jak wybrać miód”, zestawy na prezent jako osobna ścieżka) sprawiły, że klient trafia tam, gdzie chce, zamiast przewijać wszystko po kolei.
Z kolei w sklepie MIODOLAND dla pszczelarzy asortyment jest jeszcze bardziej specjalistyczny – matki pszczele dzielone po linii i dostępności, komponenty uli, baza wiedzy. Tu kategorie i zaawansowane filtrowanie muszą współgrać: kategoria mówi „czego szukasz”, filtr zawęża do konkretnej linii czy rodzaju. Bez tego klient-pszczelarz nie znalazłby właściwej matki w rozsądnym czasie. A gdy już trafi na produkt, o zakupie decyduje sama karta produktu.
Od czego zacząć
Wypisz, czego klienci najczęściej szukają – z wyszukiwarki w sklepie, z pytań do obsługi, z fraz w Google. To gotowa lista kandydatów na kategorie. Potem sprawdź, czy do każdego ważnego produktu da się dotrzeć w dwóch-trzech kliknięciach i czy nazwy są zrozumiałe dla kogoś spoza branży. Dopiero na końcu decyduj, co zostaje kategorią, a co przechodzi do filtrów.
Jak podchodzimy do tego my
U nas struktura kategorii to element projektu sklepu, nie ustawienie zrobione po wgraniu produktów. Projektując sklepy internetowe układamy kategorie, filtry i ścieżki wyboru pod to, jak klient realnie kupuje – tak, żeby nawigacja prowadziła do koszyka, a nie do zniechęcenia. Jak wygląda taka współpraca krok po kroku, opisujemy na stronie Przebieg współpracy. Masz sklep, w którym klienci gubią się w kategoriach? Napisz do nas – podpowiemy, co uprościć.